Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obrazy olejne na płótnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obrazy olejne na płótnie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 kwietnia 2015

MALOWANE KOTY

Rysunek ołowkiem
     Ponieważ właściciele kotów też zamawiają u mnie portrety swoich ulubieńców, dzisiaj trochę o kotach. Rysunki kotów już się pojawiły wcześniej na moim blogu ale przy innej okazji.   Dzisiaj coś specjalnie dla miłośników kotów. W moim rodzinnym domu był zawsze jakis kot. Zwykle były to tzw."dachowce".  Potem jednak w moim domu zamieszakły psy i ptaki więc kot nie mógłby żyć z nimi w zgodzie. Dopiero zupełnie niedawno odkryłam koty po raz drugi , kiedy zostałam zaproszona na wystawę kotów rasowych.  Zafascynowały mnie ich tak różnorodne charaktery.  Ale zrozmiałam też dlaczego wybrałam jednak towarzystwo psów.  Otóż na wystawach psów dużo się biega. Na codzień też trzeba odbyć z psem przenajmniej jeden porządny spacer i można uprawiać różnego rodzaju sporty. Natomiast posiadnie kota zmusza do wększej stabilizacji. Już w drugim dniu kociej wystawy zaczęłam odczuwać ten brak ruchu. Zdecydowałam więc, że koty przynajmniej narazie będę podziwiać na odległość. W niczym jednak nie umniejszyło to mojej fascynacji tymi zwierzetami. Zawsze bardzo podbały mi się koty syjamskie. Kiedyś miałam okazję pozać bliżej bardzo uroczą burmę, która mieszała w dużej hodowli seterów szkockich. Na codzień podziwiam też koty w moim najblizszym sąsiedztwie: pięnego popielatego maine coona, który wyleguje się na balkonie u sąsiadów ale też włóczące się po okolicy wiejskie koty. 

"Kot perski"  pastel na różowym papierze
  
  Ale malowanie zwierząt wymaga też wiedzy o nich . W końcu wszystkie te osoby, które zamówiły u mnie portrety swoich kotów zmusiły mnie do sięgnięcia po literaturę fachową o kotach i zajęcie się tym tematem jeszcze raz i to całkiem poważnie. Pomału odkrywam w tym kocim temacie swoją nową ścieżkę rozwoju. Czy będzie ona taką samą fascynacją jak konie i psy? Tego jeszcze nie wiem. Dzisiaj przedstawiam więc kilka moich prac, które powstały z inspiracji kotami.

"Dobranocka", portret białego kota, pastel

Dzieci uwielbiają koty. Koty są też bohaterami wierszyków, piosenek i litratury dla dzieci.  Dlatego zrobiłam kilka prac nieco bardziej ilustracyjnych, z myślą o sypialni lub pokoju dziecinnym. Inspirowała mnie literatura dziecięca.

"Miś" potret kota z wróblem , pastel

Głównym powodem dla którego ne mam kota jest to, że nie można kota nauczyc aby nie polował na ptaki.  Uwielbiam obserwować ptaki i nie lubię kiedy pod karmnikiem ktoś grasuje z morderczymi zamiarmi...


"Wredny kot" pastel na czarnym kartonie (detal)


"Rudy kot" obraz olejny 24 x 30cm

     Mój najnowszy portret kota to obraz olejny. Boki obrazu sa zamalowane , więc nie wymaga on oprawy.  Ten portret namalowałam na zamówienie. Mam jeszcze kilka innych portretów kotów w swoim dorobku i ten cykl będzie kontynuowany.

Więcej portretów kotów znajdziesz na mojej stronie na Facebooku.



czwartek, 9 kwietnia 2015

HUCUŁ I PORTRETY KONI

Obraz nie wymaga oprawy
      Portrety koni cieszą się niezmiennie dużym powodzeniem i to bez względu na to czy ktoś jest zapalonym jeźdźcem i koniarzem czy nie. Poprostu koń ma swoje miejsce w naszej kulturze mimo , że jako zwierzę robocze został już dawno zastapiony przez maszyny. Lubimy się otaczać wizerunkami koni nadal, a ostatnio widać nawet renesans w tej dziedzinie.  Jako terapeuta pracujący z osobami niepełnosprawnymi wtrącę tu swoje trzy grosze.
Koń ma bowiem dla nas ludzi coś bardzo specjalnego do zaoferowania. Istnieje bowiem zgodność biomechaniczna pomiędzy ruchem konia i człowieka, która ostatecznie sprawiła, że koń stał się niezastapionym narzędziem w rehabilitacji ruchowej.
Ale oprócz tego istneje cały szereg cech tego zwierzęcia, które nas fascynują i mają dobroczynne dzialanie dla nszej psychiki i funkcjonowania w świecie. Nie będę ich tu analizować. Wspomnę tylko , że w obecnosci koni osoby autystyczne zaczynają nawiązywać kontakt z innymi, a osoby wycofane i niemówiace zaczynaja mówić.  Widziałm na własne oczy też jak osoby w podeszłym wieku odzyskiwały pamięć i chęć do życia, wstawały z wózków inwalidzkich i zaczynały chodzić na sam widok tego zwierzęcia.
     Opisanie wszystkich aspektów i możliwości terapii z końmi wykracza poza ramy tej krótkiej wzmianki. Powróceę do tego tematu jeszcze innym razem. Ponad wszelką wątpliwość jednak wizerunek konia utrwalony przez naszą kulturę ma niebagatelne znaczenie dla naszego samopoczucia i poczucia szczęścia. Malarstwo animalistyczne od zarania jest i powinno być ważną częścią kultury Dlatego malowanie koni uważam też za ważną część mojej pracy.

      Dzisiaj przedstawiam dwa nowe portret koni. Oba to obrazy olejne na płótnie i oba w podobnym formacie. Pierwszy z nich to portret konia arabskiego w mrocznej stajni.

Gniady koń, obraz olejny na płótnie 33 x 41 cm

Obraz jest bardzo dekoracyjny. Ma zamalowane boki i dlatego nie wymaga ramy.
Chociaż oczywiście można go też oprawić. To już rzecz indywidualnych upodobań.

     Drugi obraz to portret konia huculskiego. Te niewielkie bardzo wytrzymałe koniki sa związane z kulturą Karpat . W trudnych warunkch górskich były one trzymane w chowie tabunowym to znaczy bez stajni , w półdzikich stadach, które swobodnie pasły sie na górskich połoninach. W ten posób wyhodowano bardzo odporne na trudne warunki konie, które potem doskonale radziły sobie w pracy w lesie i gospodarstwie rolnym. Obecnie te konie znakomicie sprawdzają się w hipoterapii. Znałam też lekarkę, która mieszkała w górach i używała swojej klaczy huculskiej jako środka transportu dla swoich pacjentów mieszkających w trudno dostępnych rejonach górskich.


Koń huculski, obraz olejny na płótnie 30 x 40cm

     Ten obraz także ma zamalowane boki i nie wymaga oprawy. obrazy na ciemnym tle znakomicie pasują zarówno do starych mebli jak też do nowoczesnego wnętrza. Oba obrazy są utrzymane w ciepłej kolorystyce brązów. Dzięki temu tworzą klimat przytulności.


Obraz ma zamalowane boki

Już wkrótce następne potrety koni.


czwartek, 19 marca 2015

MUZYKA MOJEJ DUSZY


     Miałam kiedyś niezwykły sen. Śnił mi się fioletowy płomień wyłaniający się z aksamitnej, czarnej przepaści. Miał on kształt kwiatu irysa ale cały był zbudowany tylko ze światła. Pomału zbliżał sie do mojej twarzy i kiedy był już blisko obudziłam się z niezwykłym przypływem energii. Siła była tak ogromna, że wyskoczyłam na środek pokoju. Nie mogłam sobie poradzić z tą enerią i pobiegłam na spacer. Wbiegłam na pobliską, bardzo stromą górę i tam rozmyślałam o tym przeżyciu. Szukałam odpowiedzi na pytanie co oznacza ten sen, ale nikt nie umiał mi odpowiedzieć.

"Irysy" szkic olejny za złotem listkowym


     Próbowałam go namalować ale te próby były nieudolne. Tamten kwiat był tak delikatny i doskonały...  Szukałam odpowiedzi w budowie kwiatu. Rysowałam i malowałam irysy , bo to moje ulubione kwiaty.

FIRE OF MY SOUL
Odpowiedź znalazłam po wielu latch na australijskiej stronie dla artystów. Jeden z użytkowników zatytułował swój obraz "Fire of my Soul".  Obraz był podobny do mojego snu ale przedstawiał inny kwiat


     Pisałam już o źródłach inspiracji , ale to jest coś zupełnie coś innego. To jest siła, która wypływa z samego wnętrza.
 Odpowedż przyszła nieoczekiwanie z baśni.
Kiedyś poprostu sięgnęlam na półkę z książkami moich dzieci i przeczytałam baśń o skrzypcach. Potem drugą, trzecią i ... nagle wszystko stało się jasne.
Przypomniałam sobie o muzyce, która była moją pierwszą i odwzajemnioną miłością.

"Złote skrzypce" pastel.



      Nadal podążam więc tą ścieżką. Jest ona tak delikatna jak pajęcza nić. Doświadcza sie jej naprawdę bardzo wyjatkowo. Łatwo spłoszyć ten stan ducha czy też umysłu , jak kto woli. Pojawia się jednak nieoczekiwanie, tak jak nieoczekiwanie spotyka sie sarnę albo bardzo rzadki kwiat. Trzeba więc być gotowym na przyjęcie go. W moim malarstwie pojawiają się więc teraz coraz częściej obrazy przyrody.
Dlatego nadal rysuję irysy i od czasu do czasu pojawi się tu wątek roślinnny albo jeszcze inny... bo kto może to przewidzieć?


czwartek, 5 marca 2015

O INSPIRACJI

 
"Wendy"
   Inspiracja jest bardzo ważna. Trzeba mieć w życiu coś takiego co człowieka zmusi do działania nawet w najtrudniejszej sytuacji. Od czasu do czasu nachodzi mnie kryzys twórczy.  Nie ma w tym nic złego. Poprostu czasem tak jest, że robota pali się w rękach a innym razem człowiek bije głową w mur. Trzeba czasem spojrzeć trochę z dystansem na to co się robi, zastaniwić się czy kierunek w którym zmierzam jest właściwy.  W takich chwilach myślę o tym co mnie naprawdę inspiruje albo inspirowało dotąd.  Co sprawiało, że kiedyś z radością zabierałam sie do kazdej pracy i nie mogłam doczekać się rana, albo tak jak dzieci wstawałam skoro świt żeby móc robić znowu to co lubię.
Poprostu co mnie kręci?

    Uwielbiam długie spacery z moimi psami i samotną włóczęgę w odludne miejsca. Jeszcze lepsza jest jazda konna w terenie, ale na to brakuje mi czasu i samozaparcia.
To co mnie inspiruje jest bardzo ulotne. To kołyszące się na wietrze wysokie trawy , stare drzewa, zapach wiatru...  

Moje setery


    To naprawdę trudne do uchwycenia. Ale kiedy samotnie idzie się dostatecznie długo przed siebie zmysły się wyostrzają i przychodzi takie niezwyłe uczucie radości.
Uwielbiam patrzeć jak bawia sie psy albo jak pasą się konie na pastwisku. Mogę tak spędzać całe godziny.
Często zdarza mi się spotkać zwierzynę, a obserwowanie dzikich zwierząt jest doświadczeniem prawdziwie mistycznym.

"Ben" wystwia ptaka ukrywającego się w zaroślach

    Oczywiście relaks jest potrzebny ale to jest doświadczenie znacznie głębsze. Myślę, że w takch chwilach człowiek dosłownie jednoczy sie z tym pierwotnym ławcą , który w nas gdziś głęboko siedzi. Tym , który bazgrał sylwetki zwierząt na ścinach jaskiń aby wyrazić swój podziw dla ich ciał i siły.  Jakieś odwieczne marzenie i tęsknotę.
Taką właśnie potrzebę odkrywam w sobie...


Rysunek mojego dziecka. Ukrywał się pod tapetą na scianie.

    Z takiej fascynacji właśnie powstało wiele moich małych rysunków i dużych obrazów olejnych zarówno tych malowanych na płótnie jaki i tych na byle czym, ot tak w ramch eksperymentów. Pozwolenie sobie na spontaniczność jest czasem trudne.
    Doskonale potrafią to robić dzieci i one też zawsze były dla mnie ogromnym źródłem inspiracji.  Dzieci też lubią wspierać dobre pomysły. 
    Kiedyś pakowałam moje obrazy przed wyjazdem na dużą wystawę. Nagle wzrok mój padł na stojący na sztaludze nowy, pusty blejtram. Miałam do niego bardzo ładną ramę i właśnie w tej chwili przyszedł mi pomysł na obraz, który powinien się tam znajdować. Moja córka uchwyciła to spojrzenie i powiedziała :
- Namaluj ten obraz!
- Nie mam czasu, mam jeszcze tyle do zrobienia - odpowiedziałam - trzeba ugotować obiad, przygotować wszytko do wyjazdu.
- Zdążysz! My ci pomożemy - powiedziały moje dzieci - będziemy wszystko robić dzisiaj za ciebie. Będziemy wyciskać Ci farby, myć pędzle, ale maluj!
I rzeczywiście, tak było. Moje dzieci stanęły na wysokosci zadania i  w ciągu jednego dnia powstał obraz, który potem bardzo się podobał.  I było to naprawde fajne przeżycie.  Naprawdę malowaliśmy wspólnie razem.

Moje pastelowe kredki , tyle z nich zostało...

     Jest jeszcze coś co mnie kręci. To tworzywo. Uwielbiam kolor, fakturę i zapch papieru. Lubię też poznawać nowe techniki i eksperymentować z różnymi tworzywami. Wystarczy mi kilka nowych kredek albo farbek aby pobudzić moją wyobraźnię. W każdym razie ze sklepu papierniczego nigdy nie wychodzę pustymi rękami !  
    Biegnę potem njaszybciej jak mogę do domu żeby nacieszyć się tymi zabawkami.  A małe dziecko we mnie jest bardzo niecierpliwe i podsuwa mi odrazu całe stado nowych pomysłów.
I tak z tej mieszanki uczuć, zapachów, kolorów i tęsknot powstają czasem bardziej a czasem mniej udane rzeczy.
 
"Wieczna zabawa" pastel 70 x 50 cm


Zapraszam do mojej małej galerii .


sobota, 28 lutego 2015

KOŃ MALOWANY

     Zgodnie z obietnicą dzisiaj kilka słów o moich portretach koni.
Historia jest długa, bo konie zawsze były w moich marzeniach.  Ponieważ wychowałam się w dużym mieście , które jest w istocie kamienną pustynią, bardzo brakowało przestrzeni i natury.  Marzyłam o koniach i własnym psie jak wiele dzieciaków i te marzenia przelewałam na papier. Jak tylko podrosłam wzięłam sprawy w swoje ręce i zaczęłam realizować swoje marzenia naprawdę.  Jeźdźiectwo stało sie moja pasją do tego stopnia, że dość szybko stałam się organizatorem obozów jeździeckich.  Dla koni porzuciłam nawet żeglarstwo i karierę morską. Naprawdę myślałam o tym , żeby uczynić z tego swój zawód.
Ale zawsze woziłam z sobą szkicownik. Nie wydawało mi się to niczym nadzwyczajnym. Wiele osób tak robiło. Aż pewnego dnia zauważył to nasz kolega i wykrzyknął :
- Co to takie chowanie się po kątach i rysowanie pod stolem ! Dawać to wszystko na stół!   Przyniósł szybko stoliki i krzesła z sąsiednich pokoi, zsunął je i kazał nam wyłożyć wszystkie szkicowniki, ołówki, farbki i co tam kto miał.  Niemal cała ekipa studenckiego obozu jeździeckiego zasiadła wokół tego stołu, który od tej chwili stał się naszą pracownią.


"Gniadosz" olej na płótnie 18 x 24 cm.


     Mieszkaliśmy  wtedy w bardzo luksusowym jak na owe czasy hotelu należącym do ośrodka szkolenia rolniczego w Pińczowie, który blisko współpracował ze stadniną koni w Michałowie.  W dzień pracowaliśmy w stajni i jeździlismy konno i po całym dniu ciężkiej fizycznej pracy chciało się nam siadać w naszej prowizorycznej pracowni i do późnych godzin nocnych rysować i malować konie. Stawialiśmy sobie różne zadania, np. zaobserwować kolory i budowę końskiego oka, oddać ruch konia w skoku albo delikatne rysy siwej klaczy arabskiej. 
     Słuchaliśmy muzyki z radiomagnetofonu i pamiętam , że przebojem był wtedy album "The Wall" Pink Floyd. 

 
"Skarogniady" obraz olejny na płótnie 70 x 80 cm


     Nasze rysunki przypinaliśmy pineskami na ścianie dużego hotelowego pokoju i po  2 czy 3 tygodniach zabrakło na niej miejsca. Nasza mała galeria wzbudzała też zainteresowanie i przychodzili goście, którzy podziwiali nasze prace.
Za uciułane grosze kupowalismy ołówki w miejscowym sklepiku ( bardzo dobrej jakości!),  zdobywaliśmy papier, a takze odczynniki do naszej pracowni fotograficznej. Pamiętam, że utwalacz dostalismy z pracowni RTG na pogotowiu ratunkowym. Aby przedłużyć nasz pobyt w ośrodku pracowaliśmy w stajni i naprawdę robiliśmy niesamowite rzeczy.
     To było ważne doświadzczenie.  Dla mnie odkrywcze, bo chociaż pochodzę z rodziny o tradycjach malarskich, nie dawano mi nigdy wsparcia.
 Jednak nasze marzenia i plany pokrzyżował stan wojenny.


"Kasztan" olej na płótnie 50x 40 cm

     Po wielu latach tak się zdarzyło , że miałam wypadek i przez miesiąc nie mogłam chodzić.  Jedyną rzeczą , którą mogłam zrobić to dowlec się do komutera.  Zalogowałam się wtedy na różnych portalach dla artystów i wstawiłam swoje stare rysunki. Następnego dnia nie mogłam uwierzyć własnym oczom!  Wszystkie były na pierwszych stronach!



"Miłość" olej na płótnie 30 x 40 cm

     Konie zaistniały w moim życiu potem też dzięki hipoterapii i praca z osobami niepełnosprawnymi otworzyła mi zupełnie nową, niezwykle twórczą drogę rozwoju. Odkryłam poprzez hipoterapię zupełnie inną dziedzinę życia.  Praca z ludźmi jest bowiem najbardziej twórczym zajęciem. Szybko jednak do mojej pracy włączyłam też sztukę. To połączenie dwóch pozornie odległych dziedzin dało wspaniałe efekty. Terapia i sztuka bardzo dobrze sie uzupełniają.


"Srokacz" obraz olejny na płótnie 40 x 50 cm

     Ale malarstwo stało się też moim drugim zawodem. Wtedy nie myślałam jeszcze o tym , że moje obrazy będą cieszyły się takim powodzeniem i będę malować portrety dla innych miłośnków koni na zamówienie. To był proces, który zapoczątkowało tamto jakże odległe dziś doświadzczenie i który trwa nadal i nieustannie. Chyba sobie go nawet nie uświadamiałam. Konie więc nadal maluję "dla siebie", nawet wtedy gdy robię to na zamówienie , dla kogoś kogo nawet nie znam i często wracam myślami do tamtego doświadczenia z obozu studenckiego.


"W stajni" olej na płótnie 80 x 60 cm.



środa, 31 grudnia 2014

OBRAZY OLEJNE

Moje farby, które dostałam po wybitnym artyście:
używał ich Jerzy Panek
     Malarstwo olejne należy do najtrudniejszych, najbardziej złożonych technologicznie i najbardziej czasochłonnych technik malarskich.  Malując obraz olejny zwykle nakłada sie kilka warstw farby. Farby olejne dość długo schną i pomiędzy kolejnymi etapami pracy trzeba odczekać aż farba wyschnie, Istnieje wiele sposobów malowania farbami olejnymi. Można nimi tworzyć szkice , bardzo dopracowane laserunki i realistyczne kompozycje lub kłaść farbę na płótnie grubą warstwą impasto uzyskując efekty fakturowe. Właściwie każdy artysta wypracowuje swój własny styl i sposób używania tych farb. Dlatego obrazy olejne są tak bardzo zróżnicowane i wysoko cenione. Dużą zaletą malarstwa olejnego jest jego trwałość. Dobrze wykonane technologicznie obrazy olejne mogą przetrwać całe wieki. Tak jak w przypadku innych technik,  tutaj także liczy się jakość materiałów.  dobre farby olejne sa bardzo drogie. Ważne jest tez na czym się maluje.
 Chociaż farbami olejnymi można malować dosłownie na wszystkim,  obrazy olejne zwykle tworzy się na specjalnie zagruntowanym grubym płótnie malarskim, które jest naciągnięte na specjalną drewnianą ramę czyli krosno malarskie albo inaczej blejtram. 
Można kupić gotowe blejtramy albo samodzielnie naciągnąć i zagruntować płótno.  Ale do tego potrzebna jest wiedza. Dlatego dobry artysta musi też być technologiem.

       Ostatnio pojawiły się w sprzedaży blejtramy zrobione ze specjalnej, grubej listwy np. 4 cm, które dają dodatkową możliwość zamalowania boków obrazu i tworzenia efektów przestrzennych. Takie obrazy nie wymagają ramy. boczne ściany blejtramu mogą też być wykorzystane jako element kompozycji. Lubie tak właśnie malować na tych podobraziach. To dobra okazja aby dodać trochę humoru i fantazji do malarstwa sztalugowego.

      Obrazy olejne można też malować na drewnianych deskach, dyktach, tekturze lub specjalnie zagruntowanym papierze albo na płótnie naklejonym na tekturę. Każde takie podłoże wymaga odpowiedniego zagruntowania. W sprzedaży są oczywiście gotowe, zagruntowane już panele, ale każdy twórca ma też swoje sekretne sposoby przygotowywania gruntów i podobrazi. Ta wiedza cały czas się rozwija, bo postęp technologiczny jest także w dziedzinie sztuki.

      Obraz olejny zwykle lepiej wygląda oprawiony w ramę.  Wyjątkiem są obrazy na blejtramach 3D, które mają zamalowane boki.
Zwykle maluję obrazy na płótnie, ale malowanie psów zainspirowało mnie do tego aby zrobić malowane drewniane zegary z psami.  Zaczęłam więc malować je na drewnie i dykcie,  Daje to zupełnie inne, dodatkowe możliwości.  Tak powstała cała kolekcja : moje malowane zegary w najróżniejszych kształtach i kolorach.  Ale o tym innym razem.

     Malarstwo olejne daje bardzo duże możliwości ekspresji przy użyciu tradycyjnych technik , takich jak laserunek czy impast .  Dlatego lubię też malować duże obrazy i chętnie wracam do tematów animalistycznych. Są one prawdziwym wyzwaniem. Zapraszam do oglądania mojej małej galerii obrazów. Obiecuję , że wkrótce pojawią się w niej nowe wizerunki innych ras psów , więc każdy znajdzie tutaj coś dla siebie.

Pointer , obraz olejny na płótnie 24x18 cm



Rhodezjan ridgeback ,
obraz olejny na płótnie 60x40 cm



Cavalier King Charles Spaniel,
obraz olejny na płótnie 24x30 cm



"Poszukiwacze przygód",  Rhodesian Ridgeback,
duży obraz olejny na płótnie 100x80 cm



Buldog angielski,, obraz olejny
z zamalowanymi bokami




Obraz olejny na blejtramie 3D

Jeśli chcesz zamówić u mnie portret swojego psa, kota, konia lub innego zwierzaka, napisz do mnie :

 canisart@o2.pl

sobota, 27 grudnia 2014

Jak powstało Canis Art Studio ?

   
Zuka i Bazia
     Psy i malarstwo to moje pasje.
Kiedy w moim domu zamieszkała pierwsza seterka i zaczęłam jeździć na wystawy psów, zaczął mi chodzić pogłowie pomysł aby zająć się malowaniem psich portretów. Zawsze inspirowała mnie różnorodność. ras i niezwykła ekspresja tych zwierząt. Jednak nie myślałam o tym zbyt poważnie. Robiłam raczej szkice i malowałam portrety moich psów, na swój własny, domowy użytek.

       Pewnego dnia zadzwonił mój znajomy i zaprosił mnie na bardzo prestiżową Wystawę Championów w Lesznie.
Zaproponował abym namalowała specjalnie na tę wystawę duże obrazy z psami. Wystawa moich obrazów miała być dodatkową atrakcją tej wyjątkowej imprezy. Rzucił mi wyzwanie! A ja je przyjęłam i tak się zaczęło.
      Ten pierwszy cykl obrazów, który powstał w 1995/6 roku,  zatytułowałam "Psy ogrodnika".  to miał być żart, pastisz.  Były to duże obrazy olejne, które nawiązywały do tematów barokowych.  Niestety dzisiaj już nie mam żadnego z nich.
Wystawa bardzo się udała. Moje obrazy bardzo się spodobały i zostałam zaproszona na następną wystawę do Katowic, a potem do Opola. Posypały się zamówienia. Zainteresowanie rosło z każdym miesiącem więc  moje wyjazdy z obrazami na wystawy psów stały się szybko moją codziennością i to na wiele lat.
Nazwałam tę swoją firmę portretową Canisart , Canis to po łacinie pies.
U nas, w Polsce nie były popularne pet portraits, dobrze znane w Anglii czy USA.
     Malarstwo animalistyczne nie należało i nadal nie należy do modnego i wciąż preferowanego akademizmu. Byłam jedną z tych pierwszych osób, które przecierały szlak. Zjeździłam z moimi "Psami ogrodnika" i  moją małą firmą Canisart całą Polskę i kawałek Europy.
Los sprawił jednak, że musiałam porzucić podróże, ale moje portrety psów zaistniały w internecie.
Dzisiaj są one w wielu prywatnych kolekcjach na całym świecie i nadal je maluję.
   Z czasem odkryłam, że są one bardzo ważne. Zwierzęta żyja bowiem krótko i każdy , kto kochał kiedykolwiek, wie jak trudno uleczyć ból po stracie ukochanego zwierzęcia. W naszej kulturze jest to temat tabu. Ale tak samo jak po stracie bliskiej osoby przeżywamy żałobę i niekiedy trudno się uporać z tym bólem. Chcemy, aby nasze zwierzęta zawsze z nami były i aby została pamięć po nich dla kolejnych pokoleń. Tak czy inaczej jest to ważne. Dlatego moją misją stało się dokumentowanie hodowli i uwieczniane oraz rekonstruowanie wizerunków zwierząt. Pragnę przedłużyć ich życie i przekazać następnym pokoleniom pamięć o nich.

Oprócz obrazów olejnych  tworzę też  rysunki w różnych technikach :  pastelach, ołówku,  kredce i akwarele.

Maluję portrety psów i innych zwierząt na zamówienie. 

Jeśli chcesz się ze mną skontaktować napisz do mnie: canisart@o2.pl lub przemilak@gmail.com


Zapraszam do mojej galerii. Oto kilka z moich starszych obrazów.
Niektóre pochodzą jeszcze z lat 90-tych. Oto one:


Portret mojej córki z naszymi seterami,
obraz olejny


"Chester" seter angielski , obraz olejny na płótnie 33 x 41 cm,
w prywatnej kolekcji


Ogary polskie, obraz olejny na płótnie 70 x 80 cm,
w prywatnej kolekcji




Whippet , obraz olejny na płótnie 50 x 60 cm,
w prywatnej kolekcji



Moje setery, obraz olejny na płótnie 80x60cm,
w prywatnej kolekcji.




"Idaho" seter angielski, pastel na papierze 50 x 70 cm


"Patrick" seter angielski,
pastel na papierze 21 x 29 cm


Duma mojej hodowli:"Bazylia" , pastel na papierze 35 x 50 cm


"Wiosna" , Seter angielski ,
 pastel na papierze 30 x 40 cm


Kontakt: canisart@o2.pl 
lub 
przemilak@gmail.com